RSS
 

Gorączka Złota w Mątkach

22 cze

W dniach 30 – 31.08.2014 roku w miejscowości Mątki pod Olsztynem odbyły się zawody strzeleckie w stylu WAS (Western Action Shooting). Wśród licznie przybyłych kowbojów znalazły się też dwie Panie, co należy odnotować z całą powagą. Jak wiadomo, na Dzikim Zachodzie kobiet zawsze brakowało.

Obowiązywały oczywiście stroje z epoki. Tu nic nie było zbędne. Zawody miały wspaniały, starannie przemyślany scenariusz. Nazwa rywalizacji sporo wyjaśnia. Otóż pierwszego dnia ktoś wygrywa w karty działkę, na której może być złoto. Od tego wszystko się zaczyna.

Zawody w pierwszym dniu rozgrywane były na pięciu torach (Stage 1 – 5).

Stage 1 to typowy „saloon”. Strzelec siedzi przy stoliku i gra w karty. Po sygnale sędziego wstaje i ostrzeliwuje z rewolwerów trzy cele. Winien uzyskać po trzy trafienia w każdy cel.

Następnie zawodnik przechodzi na drugie stanowisko i z karabinu „lever action” ostrzeliwuje pięć celów. Dwa z nich mają zostać przewrócone, a każdy z pozostałych trafiony przynajmniej dwa razy. Po ostrzelaniu celów karabinowych strzelec przechodzi na trzecią pozycje  i strzela ze śrutówki do popperów, aż wszystkie zostaną przewrócone.

Stage 2  to  działka ze złotem. Strzelec kuca, a po sygnale zaczyna ładować urobek do wiadra. Pełne wiadro przechyla pochylnię i podnoszę się ciekawe tarcze. Zawodnik oddaje po dwa strzały z rewolwerów, do każdej z pięciu sylwetek. Następnie przechodzi na pozycję drugą i z karabinu oddaje dziesięć strzałów do trzech tarcz, w ustalonej kolejności. Odkłada karabin w miejsce przeznaczone do odłożenia broni i przechodzi na kolejne stanowisko. Ostrzeliwuje ze śrutówki cztery poppery (aż wszystkie zostaną przewrócone) a następnie doładowuje jednym pociskiem rewolwer i strzela do tarczy bonusowej.

Stage 3  to  pustynia. Strzelec stoi na pozycji. Karabin i strzelba znajdują się w olstrach na stanowisku drugim. Po sygnale strzelec dobywa rewolwery i strzela do trzech celów w stylu Newada Sweep. Następnie odkłada rewolwery w wyznaczone miejsce i przechodzi na drugą pozycję, gdzie dosiada improwizowanego rumaka  Gdy obie nogi znajdą się już w strzemionach dobywa strzelbę i strzela do sześciu celów, aż zostaną przewrócone. Następnie zawodnik chowa dubeltówkę, sięga po karabin i ostrzeliwuje trzy inne cele. Każdy musi być trafiony minimum trzy razy. Bonus to możliwość doładowania karabinu jednym pociskiem i strzał do tarczy.

Stage 4  to  kuźnia.  Zawodnik na dźwięk sygnału zaczyna „rozpalać ogień”, a gdy ujrzy cel oddaje do niego dziesięć strzałów z rewolweru. Następnie przechodzi na drugą pozycję  i strzela z karabinu do sześciu celów, tak aby przewrócić dwa wskazane, a pozostałe trafić  minimum dwa razy. Po odłożeniu karabinu przechodzi na trzecią pozycję  i strzela ze strzelby do czterech popperów, tak aby każdy z nich został przewrócony.

Stage 5  to miasto. Strzelec i karabin znajdują się na pierwszej pozycji, strzelba leży na pozycji drugiej. Po usłyszeniu sygnału zawodnik strzela dziesięć razy z karabinu do tarczy symbolizującej dzwon, po czym odkłada broń i przechodzi na pozycję, gdzie ostrzeliwuje cztery poppery (ze strzelby). Po odłożeniu dwururki strzelec przechodzi na ostatnią pozycję oddaje dziesięć strzałów z rewolwerów, do trzech  celów, w podanej wcześniej kolejności.

Przy wszystkich konkurencjach dopuszczone były rewolwery, strzelby i karabiny zarówno na proch czarny jak i bezdymny. Strzelanie utrudniał fakt, iż zawodnicy musieli przenosić rekwizyty: akt własności, sakwy ze złotem, sztabki etc.  Komplikowało to konkurencje, bo zdarzały się momenty  powrotu po zapomniany gadżet.

Scenariusz był dobrze przemyślany. Przykład – proszę bardzo. Stage nr 2. Strzelec łopatą wkłada urobek do wiadra, gdy jest pełne, pochylnia przechyla się i ukazuje się pięć celów na obrotnicy. Warto ładować piach jak najszybciej, bo przecież czas się liczy.

Dalej zawodnik napełnia urobkiem dwie sakwy i z nimi rusza na pozycję karabinową. Odkłada sakwy i chwyta sztucer z zamkiem dźwigniowym. Pada dziesięć strzałów. Trzeba przenieść sakwy na kolejny tor, gdzie czeka strzelba i cztery cele. Jest też szansa na bonus – można doładować jedną komorę bębna i celnie strzelić.

Kolejnym etapem była ucieczka po prerii. Przygotowano ruchome stanowisko, gdzie strzelało się praktycznie z końskiego grzbietu. Ze względów bezpieczeństwa rewolwery zostały odłożone na stolik. Jeździec sześć razy walił śrutem ze strzelby, do tarcz oddalonych o 10 – 12 metrów. Potem odkładał śrutówkę i brał lewara – trzeba było ostrzelać te same cele ale z odległości ok. 25 metrów. Każdy cel należało trafić po 3 razy, dochodził jeszcze jeden strzał jako bonus.

 Z kuźni, z improwizowanym miechem trzeba było zabrać złoto (2 sztabki), odłożyć na stolik i zacząć palbę z rewolwerów. Bujający się kiwak utrudniał trafianie. Potem ze złotem trzeba było przemieścić się na pozycję karabinową. I znów 10 strzałów.

Drugiego dnia zawodów strzelano tzw. „szybki rewolwer”; najlepsi opróżniali bębny w dwóch rewolwerach w czasie ok. 6 sekund. Oczywiście prócz czasu liczył się wynik punktowy. Celów było  pięć, każda tarcza winna być więc trafiono dwa razy.

Potem był tzw. „szybki karabin” – dziewięć  strzałów do trzech celów. Gotowy zawodnik trzyma ręce na kapeluszu. Na komendę „pobrać karabin” sięga po broń i oddaje celne strzały.

I na koniec przyszedł czas na „szybką strzelbę” – osiem celów. Dobry wynik to 13 – 15 sekund.

WAS  /Western Action Shooting/ jest rodzimą odmianą CAS /Cowboy Action Shooting/. Zawodnicy strzelają z replik broni używanej na Dzikim Zachodzie. Podczas zawodów uczestnicy muszą przejść kilka torów (stage), strzelając do metalowych lub papierowych tarcz. W trakcie rywalizacji posługują się  nawet czterema sztukami broni. Różnice między amerykańskim CAS a WAS są niewielkie. Dotyczą  głównie broni używanej podczas zawodów. W formule Western Action Shooting dopuszcza się większą różnorodność rewolwerów, sztucerów i strzelb, a zawody rozgrywane są zawsze według  innego scenariusza. Strzelec musi wykazać się przede wszystkim umiejętnością celnego strzelania, ale też szybkością i sprawnością fizyczną. Dochodzą dodatkowe „komplikatory” jak choćby konieczność pamiętania  o przenoszeniu rekwizytów. W Western Action Shooting trzeba nosić stroje z XIX wieku, oczywiście tylko takie, jakie funkcjonowały na Dzikim Zachodzie. Zawodników łączy prawdziwy „Spirit of the Game” [„Duch gry”; obecnie rozumiany też jako „Fair - play”]. Oznacza to podporządkowanie się zasadom. Istotne jest także, by nikt nie  szukał luk w regulaminie. Wynik to nie wszystko, liczy się koleżeństwo i dobra zabawa.

Konkurencje WAS są tańsze i bardziej atrakcyjne dla strzelca. W CAS już na początku przygody trzeba wyłożyć na sprzęt (broń, wyposażenie) dobre 10 tysięcy złotych. W WAS dopuszcza się broń (rewolwery i karabiny „lever action”) także w tanim kalibrze .38 Special. Nie trzeba, jak w CAS używać strzelb kurkowych, wystarczy obrzyn horyzontalnej dubeltówki. Stare rosyjskie strzelby kal. 12, np. Iż – 43 czy Iż – 54 są do kupienia nawet za 200 złotych.

Na zawodach widać było różną broń, od starych Iż – 43 z lufami skróconymi do 50 – 56 cm, po nieco lepsze strzelby z byłego DDR. Rewolwerów było co niemiara, od Colta Navy po włoskie repliki Single Action centralnego zapłonu. Wybór kalibrów dość szeroki, z oryginalnymi .44 – 40 Win. i .45 Long Colt włącznie. Lewary – dopuszczone wszystkie odmiany do klauzuli czasowej Winchestera wz. 1892. Przepięknie wyglądały zwłaszcza repliki Winchesterów wz. 1866 i 1873. Komora zamkowa „Yellow Boya” błyszczała w zachodzącym słońcu. Zainteresowanie wzbudzał także sztucer rewolwerowy (czyli de facto kompilacja rewolweru czarnoprochowego z bardzo długą lufą i dołączoną kolbą).

Najlepsi strzelcy zostali wyróżnieni wspaniałymi nagrodami – czekały na nich trzy pasy skórzane, wykonane w pracowni rymarskiej „Wild Holster”.

Warto przypomnieć, że wcześniej na tej samej strzelnicy odbyły się Mistrzostwa Polski w WAS. Tak więc Warmia ma duże zasługi w propagowaniu idei strzelań westernowych. Organizatorami zawodów była grupa WAS Bandidos z Olsztyna i okolic.

Autor tej relacji, od zawsze zakochany w broni z dolną dźwignią wahliwą  może tylko dodać – zapraszamy do nas, do Mątek. Każdy kowboj i dama jego serca będą tu mile widziani.

Na naszym rynku jest coraz więcej broni westernowej. Mamy doskonałe włoskie sztucery kalibru .45 – 70 Govt., są brazylijskie Pumy i Rio Grande (w tym samym kalibrze, w słabszych rewolwerowych oraz w .30 – 30 Win.). Taka broń sprawdza się świetnie i w zastosowaniach myśliwskich, zwłaszcza podczas zbiorówek. W pędzeniach trzeba preferować silniejsze naboje, w rodzaju .45 – 70 Govt. czy  .454 Casull. To kapitalne stopery na dziki, skuteczne nawet wtedy, gdy celem jest najgrubszy odyniec.

Warto choćby na dwa dni odtworzyć czasy Dzikiego Zachodu. Zabawa jest przednia, broń i strzelcy w strojach z epoki robią kapitalne wrażenie. Czego chcieć więcej?

Marek Czerwiński

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Zawody strzeleckie

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Andrzej

    16 lutego 2016 o 21:00

    Panie Marku, proszę wybaczyć pytanie ale czy są gdzieś dostępne jakieś zdjęcia? Filmy? :)
    Bo chętnie bym sie wybrał popatrzeć chociaż (z powodu braku niezbędnych rzeczy ;) ) i może za jakiś czas spróbował swoich sił :)
    Swoją drogą czy myślał Pan o zrecenzowaniu konstrukcji rozdzielnego ładownia? Zarówno karabinów jak i rewolwerów?
    Pozdrawiam i z góry dziękuje za odpowiedź!

     
    • mataczerw

      17 lutego 2016 o 15:34

      Na stronach internetowych klubu westernowego z Mątek k. Olsztyna.
      Ta tematyka chodzi mi po głowie i kto wie, czy w tym roku nie zaczne…