RSS
 

IWA 2014

06 paź

IWA 2014 jak zwykle nie rozczarowała. Ci, którzy przyjeżdżają do tego „królestwa broni” mają co oglądać przez wszystkie targowe dni. Napięta sytuacja na Ukrainie i wzrastający apetyt Rosji  /już nie tylko na Krym/ może inklinować przestawienie się „środka ciężkości” w zainteresowaniu rodaków bronią myśliwską. Mam wrażenie, że zwiększy się sprzedaż sztucerów samopowtarzalnych oraz varmintów, które mogą być przecież traktowane prawie jak karabiny snajperskie. Myśliwi w Polsce to ponad 116 tysięczna armia rezerwowa – wszyscy mają precyzyjną broń kulową z optyką i potrafią się nią posługiwać. Do tego dochodzi liczne grono strzelców sportowych.

Zacznijmy przegląd od dobrych sztucerów. Nowy, niedrogi repetier Model 783 pochodzi ze stajni Remingtona. Broń cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem łowców z USA i pewnie dlatego tak niewiele egzemplarzy trafia na nasz rynek. Na IWA pokazano dwie nowinki – Model 783 w kamuflażu Mossy Oak Break Up oraz wersję skróconą 783 Compact. Ten ostatni ma lufę standardowej długości ale nieco krótszą kolbę, wskazaną dla polujących pań oraz osób niższego wzrostu. Wybór kalibrów w odmianie Compact jest  niewielki: tylko .243 Win. i .308 Win. za to w 783 Camo  dochodzą solidne .270 Win.; 7 mm RM; .30 – 06 i .300 WM. Model 783 reklamowany jest jako broń bardzo celna; przy fabrycznym naboju Remington .30 – 06 z pociskiem Core – Lokt Ultra Bonded o masie 10,9 g grupy 5 strzałowe  układały się w kręgu  0,725 cala/100 jardów (18,4 mm/91 m). Przyznać  trzeba, iż te parametry skupienia robią wrażenie. Model 783 dysponuje wymiennym, stalowym magazynkiem oraz  regulowanym mechanizmem spustowym Crossfire. Opór spustu można ustawiać w zakresie 1,13 – 2,27 kg. Fabrycznie wprowadza się siłę spustu rzędu 1,59 kg. Kabłąk jest kanciaście podcięty. Osada syntetyczna wyróżnia się atrakcyjną linią, zwłaszcza w części podlufowej oraz dobrym amortyzatorem odrzutu. Całość sprawia bardzo pozytywne wrażenie.

Remington 783 stworzył silną konkurencję dla sprawdzonego Marlin X7. Niektórzy twierdzą wręcz, że Remington wprowadzając nowy model taniego repetiera „strzelił sobie w kolano”, bo będzie on systematycznie wypierał Marlina X7. A fabryka Marlina jest przecież własnością Remingtona. Osobiście uważam, że rynek broni (zwłaszcza w USA) spokojnie przyjmie nawet dziesięć podobnych sztucerów. Remington ma przewagę w zakresie szybkiego rozładowania ale jest nieco droższy. Marlin nie ma wymiennego magazynka, dysponuje natomiast fabryczną szyną Weavera, osadzoną na górze komory zamkowej.

Dokupujemy tylko obejmy; na samym montażu możemy więc oszczędzić ze 300 złotych. Mechanizmy spustowe obu sztucerów są prawie identyczne, parametry skupienia także.

Remington przedstawił również sporo innych, bardzo ciekawych nowości. Na największą uwagę zasługują innowacyjne modele do strzelań długodystansowych: 700 Long Range oraz 700 Tactical Chassis. Pierwszy dysponują ciężką lufą długości 660 mm (26 cali) oraz kapitalnym, patynowanym łożem firmy Bell & Carlson, pochodzącym od karabinu wyborowego M40. Integralny bedding osady poprawia skupienia serii strzałów. Broń oferowana jest w kalibrach .25 – 06 Rem.; .30 – 06; 7 mm RM; .300 WM i .300 RUM. Przypominam, iż standardowe varminty rzadko wykonywane są w kalibrach mocniejszych od .308 Win. a  pocisk tego  naboju /choć bardzo celny/  na dużych dystansach nie dysponuje już wystarczającą energią kinetyczna. Opcje w 7 mm RM, .300 WM czy .300 RUM są znacznie bardziej wskazane. Regulowany mechanizm spustowy  X – Mark Pro można ustawiać od 1,5 kg. Jak ktoś chce polować w górach czy rozległych przestrzeniach lepszej, a zwłaszcza tańszej propozycji nie znajdzie. 700 Long Range kosztuje niewiele więcej od Remingtona 700 SPS Varmint, a ma wyraźną przewagę w zakresie klasy osady, mocy naboju i płaskiego toru pocisku.

700 Tactical Chassic to model wyczynowy najnowszej generacji, zbudowany na platformie z duralu, z kolbą firmy Magpul. Trzy dobre kalibry do wyboru: 308 Win.; .300 WM i .338 LM. Ciężkie lufy długości 610 – 660 mm zakończone są efektywnym hamulcem wylotowym. Długa szyna Picatinny ułatwia montaż każdej optyki. Oddzielny chwyt pistoletowy, pełne regulacje kolby czy matchowy spust to tylko niektóre wyróżniki. Model ten będzie silnym konkurentem dla wzorów Savage 10 BA, a nawet Mannlichera SSG czy SSG 08. Od Savage jest oczywiście droższy, od SSG 08 sporo tańszy. Może namieszać na naszym rynku bo będą go kupować zarówno ambitni myśliwi jak i strzelcy długodystansowi. Warto pokreślić, iż karabin ma umiarkowaną masę (5,5 kg nawet w mocnym kalibrze .338 LM).

Lekki semivarmint 700 VTR doczekał się odmiany w łożu w kolorze pustynnym. Trójkątny profil lufy, zakończonej solidnym hamulcem robi bardzo pozytywne wrażenie. W ukompletowaniu mamy też dwójnóg. Ta sama broń, tyle że wykonana ze stali nierdzewnej może być oferowana w czarnej osadzie syntetycznej. VTR staje się coraz bardziej popularny w Polsce. Dlaczego? Waży tyle co zwykły sztucer a oferuje precyzję typowego varminta. Niebagatelną rolę odgrywa awangardowe wzornictwo. Ta broń jest po prostu piękna.

Model 700 CDL SF został pokazany także w wersji limitowanej, tylko w kalibrze .223 Rem. Okazja jest, a jakże – 50 lat od wprowadzenia tego naboju (1964 r). Świetna osada z orzecha wysokiej klasy, perfekcyjne wykonanie – za to oczywiście trzeba zapłacić. Specjalny grawerunek na klapie magazynka podkreśla wyjątkowość tego modelu.

Jeżeli już jesteśmy przy krótkich, limitowanych seriach Remingtona, warto wspomnieć o półautomacie śrutowym Model 1100 i pompie Model 870 w wersji American Classic. Wybór kalibrów: 12; 20 i 28. Na lewej stronie komory zamkowej mamy wizerunek psa myśliwskiego (w złocie !), natomiast po prawej tabliczkę z nazwą wersji, także pozłacaną. Prócz tego jest  niewielka grawerka oraz podwyższona klasa orzecha. Wygląda to naprawdę świetnie, aż żal z takiej broni strzelać.

Remington wprowadził w niektórych swoich nabojach duże opakowania, co pozwoliło ograniczyć ceny. Spodobały  mi się także profesjonalne, niedrogie zestawy akcesoriów do czyszczenia i konserwacji broni.

Co nowego u Mossberga? Potężna strzelba sportowa Model 930, kal. 12/76, z magazynkiem rurowym na 12 nabojów (plus jeden w komorze nabojowej!) dorobiła się odmiany w zimowym kamuflażu. Nie jest już sygnowana nazwiskiem świetnego strzelca Patricka Flanigana, ale zachowuje prawie wszystkie cechy poprzedniego wzoru.  Ponoć cały magazyn da się wystrzelać w 2 sekundy. Maskowanie typu Kryptek Yeti Camo robi imponujące wrażenie, jak zresztą i cała broń. W komplecie  może być magazynek skrócony, na 5 nabojów. Jak ktoś nie potrzebuje zimowej wersji – nie ma problemu – jest także opcja klasyczna, w czarnym syntetyku, pod nazwą 930 High Performance. Szkoda, że wszystkie tuningowane odmiany Modelu 930 są tak trudno dostępne. Od zamówienia w USA do odbioru w Polsce upływa rok, czasem nawet dwa lata. Warto jednak poczekać, bo legendarna niezawodność i wytrzymałość wszystkich odmian wzoru 930 łączy się z dobrą ceną. Chyba nie ma lepszej półautomatycznej broni śrutowej za tak małe  pieniądze.

Zwariowana rodzina Robertsonów, znana m.in. z Internetu i serii filmów (Duck Dynasty) firmuje wiele nowych odmian strzelb Mossberga. Chodzi przede wszystkim o całą rodzinę półautomatycznych śrutówek wzoru 930 (i tańszych SA – 20) oraz pomp Modelu 500. Seria Duck Commander jak sama nazwa wskazuje przeznaczona jest do polowań na ptactwo wodne (głównie kaczki). Wymienianie wszystkich nowych odmian zajęłoby pewnie całą stronę, skupię się więc raczej na ich wykończeniu i kamuflażu. Modyfikacje strzelb serii DC dysponują bardzo praktycznym i trwałym pokryciem metalu, w kolorze ciemnej zieleni – OD Green. Syntetyczne łoża mają z kolej nałożoną fabrycznie trwałą folię w maskowaniu  Realtree Max 5 i jakżeby inaczej – logo Robertsonów – kaczkę w owalu i napis Duck Commander. Napisów jest zresztą więcej – na lewej stronie baskili dumnie lśni FAITH. FAMILY DUCKS. W komplecie jest nawet mini flaga USA. Śruba magazynka rurowego nosi oznaczenie  HAPPY  HAPPY  HAPPY. Można i tak, na wesoło i z nutką patriotyzmu.

Klan firmuje swoim logo także karabinki półautomatyczne kalibru .22 LR (715 T, 715 P i 702 Plinkster). Reasumując, warto wiedzieć, iż popyt na modele z sygnaturami szczęśliwego klanu łowców kaczek jest tak znaczny, iż pierwsze zamówione sztuki w tym roku raczej do nas nie dotrą.

Seria świetnych, lekkich varmintów MVP rozszerzyła się o modele kalibru .308 Winchester – wcześniej produkowano je tylko w .223 Rem. Dotyczy to zarówno odmian z półciężkimi lufami 610 i 457 mm  jak i modelu MVP Predator – Sporter, z lufą 508 mm. Do broni pasują standardowe  magazynki od M 14. Są i wersje ukompletowane lunetami  3 – 9 x 40 lub 4 – 16 x 50 (ta ostatnia dostępna tylko w varmintach z fabrycznym dwójnogiem). Sympatycy bardzo płaskotorowego kalibru .204 Ruger też mają powód do zadowolenia – pojawił się bowiem sztucer MVP pod ten właśnie nabój. Bez kompromisów, z długą 610 mm lufą. Laminowane osady modelu MVP są wyjątkowo ergonomiczne. Regulowane mechanizmy spustowe, spiralnie skręcane zamki czy kanelowane lufy dodają sztucerom klasy i urody. Broń jest niedroga i lekka. Waży tyle co zwykły sztucer ale parametry skupienia są prawie identyczne jak przy klasycznych varmintach. Wszystkie MVP sprzedawałyby się u nas doskonale, niestety polityka Mossberga jest nastawiona głównie na własny rynek. Nie ma więc co liczyć na łatwą dostępność nowych odmian MVP.  Uważam jednak, że wzór w kalibrze .223 Rem. jest w naszych warunkach znacznie praktyczniejszy. .223 Remington to przecież najtańszy nabój na sarny i lisy. Repetier MVP może strzelać także nabojami 5,56 x 45 (wojskowa wersja .223 Rem.) i pasują do niego magazynki od M4 (M16). Takie „ułatwienia logistyczne” mają sens, bo demobilowy nabój 5,56 x 45 jest znacznie tańszy od myśliwskiego .223 Rem. i do treningu się nadaje. Osobiście najbardziej przypadł mi do gustu wyjątkowo składny wariant MVP Sporter, z lżejszą lufą długości 508 mm. Do podchodu czy zasiadki na kozły jak znalazł. Istotna jest także kwestia montaży – wszystkie sztucery Mossberga mają na górnej powierzchni komory osadzone szyny Weavera lub Picatinny.

MVP Patrol to amerykański karabinek przeznaczony bardziej dla służb mundurowych niż myśliwych. Idę jednak o zakład, że u nas będą nabywać go głównie zapaleni łowcy. Dlaczego? Służby zawsze wybiorą półautomat, a krótki repetier spodoba się głównie tym, którzy kochają podchód i długie wyprawy po polach i lasach.

MVP Patrol w tym roku oferowany jest także w kalibrach 7,62 x 51 (.308 Win.) i .300 BLK, z kolbą syntetyczną i lufą długości 415 mm. Osady w kolorze czarnym lub pustynno – szarym, także w komplecie z lunetą. MVP Patrol może też dysponować regulowanymi kolbami od M4.

Tani sztucer ATR jest tak popularny i ceniony w  USA, że firma nie zamierza go modernizować; wprowadza za to nowe typy kamuflażu. ATR nie boi się żadnej konkurencji, także ze strony Savage Axis czy Marlina X7. Dlaczego? Bo jest dobry i najważniejsze – bardzo tani. Zamek pracuje lepiej niż w wielu modelach za 3 – 3,5 tys. złotych, regulowany spust także. Nasz rynek jest w stanie wchłonąć nawet tysiące takich sztucerów rocznie, o ile oczywiście będą dostępne.

Wersja rozwojowa ATR czyli Night Train to zestaw obejmujący sztucer 100 ATR kalibru .308 Win.,  lunetę (4 – 16 x 50 lub 6 – 24 x 50) orasz dwójnóg. Cztery interesujące wersje. W tej propozycji najbardziej podoba mi się osada. Do wyboru jest ogumowane łoże OD Green firmy Hogue,  czarny syntetyk lub plastik w dobrym maskowaniu Multi Camo. Celowniki są oczywiście chińskie i podczas polowań nocnych słabo się sprawdzą ale i tak całość wydaje się bardzo atrakcyjna, zwłaszcza cenowo.

Rozwija się u Mossberga system wymiennych kolb czy czółenek (Flex). W ten sposób regulowaną kolbę typu wyczynowego czy wojskowego można łączyć ze zwykłą strzelbą lub sztucerem.  Wpływa to ewidentnie na poprawę ergonomii ale moim zdaniem nie dodaje uroku. Nasi łowcy nie przepadają za takimi opcjami. Co innego strzelcy sportowi. Tutaj wszelkie dodatkowe regulacje poduszki policzkowej czy długości osady są jak najbardziej na miejscu.

Pojawiły się strzelby w ciekawych, ciemno szarych kamuflażach Kryptek Typhon Camo lub Watchdog. Dotyczy to np. samopowtarzalnej, dziesięciostrzałowej strzelby 930 JM Pro – Series (od inicjałów słynnego strzelca Jerrego Miculka), przeznaczonej nie tylko na łowy ale i do sportowych konkurencji IPSC.

Z przekąsem i tylko przez dziennikarski obowiązek wspomnę o wzorach w damskim, kamuflażu Muddy Girl.  Odmiany w tym  maskowaniu przeznaczone są oczywiście tylko dla zmanierowanych Pań i wybitnie pasują np. do różowej ładownicy czy fioletowych kozaczków.  Koniec świata.

Nieśmiertelne modele „pump action” 500 i 590 wciąż mają się dobrze, a ich stałymi odbiorcami są nie tylko myśliwi ale i strzelcy sportowi czy policjanci. Tym ostatnim zwrot  „pompa śrutowa” kojarzy się głównie z Mossbergiem. Nieco tańsza linia 500 wzbogaciła się o modele 500 Tactical Tri – Rail, z integralnym laserowym wskaźnikiem celu. Sprawdzone w milionach egzemplarzy pompy 500 i  590 „dorobiły” się świetnych,  regulowanych kolb Magpul.

Rozwija się linia strzelb kal. 12 i 20 z lufami gwintowanymi. Dotyczy to zarówno broni samopowtarzalnej jak i powtarzalnej typu „pump action”. W naszych warunkach warto jednak nabywać komplet z dodatkową lufą gładką (np. nowy Flex 500 Hunting), bo uniwersalność takiego zestawu jest znacznie większa. Znam już kilku strzelców, którzy mają taką broń (dokładnie 930 Combo) i wystarcza im do wszystkich polowań. Przykład: lufa gwintowana kal. 12 wyposażona w uniwersalną lunetę, np. o parametrach 1,5 – 6 x 42, gładka w kolimator. Mamy więc sprzęt zarówno na zwierzynę drobną jak i grubą, na zasiadkę  i na zbiorówki. Gwintowana lufa kal. 12 w połączeniu z sabotową kulą gwarantuje zasięg skuteczny rzędu 125 metrów, przy kapitalnym rażeniu obalającym pocisku. Warto promować takie zestawy, bo wyraźnie poprawiają bezpieczeństwo na polowaniach, zwłaszcza pędzonych.

Blaser przedstawił interesujący bokdryling BD 14. Ten układ konstrukcyjny charakteryzuje się oczywiście trzema lufami, dwiema kulowymi i jedna śrutową. Pod lufą śrutową kal. 20/76 znajduje się lufa gwintowana średniego lub dużego kalibru (do wyboru, od 6,5 x 55 SE do 9,3 x 74R). Z boku, niejako między nimi ulokowany jest mniejszy „gwint” (.22 Hornet; .222 Rem.; 5,6 x 50 R Mag. lub 5,6 x 52 Savage). Blok luf ma długość 560 mm, cała broń waży zaledwie 3,3 kg. Opór spustu kulowego – tylko 650 g. Czok w lufie śrutowej jest stały: ½. Opcjonalnie można zamówić i czoki wymienne. Elegancja i klasa, jak zwykle u Blasera. Cena – lepiej zapomnieć.

Mamy już w naszym trzech dystrybutorów broni firmy Norinco, warto więc odnotować pojawienie się bardzo ciekawych karabinków  (sztucerów) samopowtarzalnych NR9TM kal. 223 Rem. Czy schemat  „bull pup” może się spodobać naszym myśliwym i strzelcom sportowym? Pewnie tak. Długa lufa tej broni sprzyja dobrym wynikom skupienia, a sama konstrukcja robi przyjemne wrażenie, w przeciwieństwie do skróconych wersji wojskowych, z chwytem transportowym.

Najtańszy sztucer  powtarzalny świata czyli  JW 105 jest teraz oferowany także w osadzie syntetycznej. Bardzo dobrze, bo drewniane łoże tego repetiera było wręcz beznadziejne. Teraz mamy odporne tworzywo i jeszcze niższą cenę. Broń występuje na naszym rynku głównie w kalibrze .223 Rem.

Nowy chiński sztucer powtarzalny kalibru .308 Win. (sygnatura NR 331) bazuje na zmodyfikowanym, czterotaktowym zamku Mauser 98. Plusy to solidnie chromowana lufa, mechaniczne przyrządy celownicze i dobrze zaprojektowany bezpiecznik. Bukowa osada nie jest piękna ale wygląda na mocną. Przy dłuższym oglądzie widać braki wykończenia, ale i tak całość robi dość dobre wrażenie. Broń wydaje się solidniejsza od najtańszych repetierów z USA,  niestety sporo więcej waży. Wróżyłbym  NR 331 duży sukces na naszym rynku ale tylko pod warunkiem  utrzymania niskiej ceny – poniżej 2 tys. zł.

Dużą popularność w Polsce zyskuje karabin samopowtarzalny (sztucer) Norinco M 305 (kopia M14) Niestety, brakuje do niego dobrych montaży pod optykę. Wersje rusznikarskie są pieruńsko drogie. Na IWA 2014 pokazało się kilka niezłych i co ważne tanich montaży bocznych (wersje I i II generacji; czyli przejściówka do szyny Picatinny).  Mam nadzieję, że zostaną dostrzeżone przez dystrybutorów.

W tym roku na IWA odniosłem wrażenie, iż niektóre tureckie firmy produkujące śrutówki rozmnażają się przez podział. Widząc stoisko takiego nowego przedsiębiorstwa waliłem tam jak w dym, chcąc obejrzeć nowe modele pomp czy strzelb samopowtarzalnych. Tymczasem wszystkie wzory były jakoś dziwnie do siebie podobne. Do wnikliwym obejrzeniu doszedłem do jedynie słusznego wniosku, że wszystko i tak pochodzi z kilku zaledwie fabryk. I nikt się tego nie wstydzi. Przeciwnie, małe zakłady wręcz się tym chlubią. Dochodzi do nowych mariaży – fabryki dzielą się na mniejsze albo łączą w duże konsorcja. Nasi importerzy musza uważać gdy zamawiają towar – strzelby mogą bowiem przyjść już z nowymi oznaczeniami, czasem po nowych cenach. Niektórych nabywców może to zrażać.

Derya w tym roku przedstawiła nową, dwufunkcyjną  śrutówkę Dual System, tylko w  kalibrze 12/76. Mamy więc dwa systemy /samopowtarzalny i powtarzalny/ w jednym: Zapewnia to broni znaczną uniwersalność i niezawodność. Strzelba różni się od Khana Duo Sys i Benelli M 3 Super 90 przede wszystkim sposobem przełączania systemów pracy. Model Deryi dysponuje małym pokrętłem umieszczonym z prawej strony czółenka. Wystarczy go obrócić aby pompa zamieniła się w półautomat (lub odwrotnie). Dual System oferowany jest w trzech rodzajach kamuflażu, a kolba ma oddzielny chwyt pistoletowy. Osady mogą mieć możliwość regulacji długości kolby. Chromowane lufy – do wyboru 470; 510, 610, 660 lub 710 mm. W skład ukompletowania mogą wchodzić osłony termiczne luf, wymienne czoki etc. Każda odmiana wyposażona jest w dobre przyrządy celownicze (typu otwartego lub zamkniętego). Pojemność magazynka w europejskiej wersji myśliwskiej 2 + 1 lub 4 + 1, taktycznej 7 + 1. Na górze komory zamkowej znajduje się długa szyna Weaver/Picatinny. Strzelbę można prawie dowolnie projektować, ściśle według zapotrzebowania. Przykład: do łowów na dziki przeznaczone są odmiany Slug, ze specjalnymi  przyrządami celowniczymi do szybkiego strzelania i lufami 510 lub 610 mm. Wersja na ptactwo wodne czy do polowań polnych ma lufę długość 710 mm i wymienne czoki. Taktyczny, bardzo krótki model dysponuje lufami 470 mm i składaną kolbą o regulowanej długości. W przyszłości dostępne będą wymienne lufy z pełnym gwintem.  Czy broń funkcjonuje lepiej niż Khan? Za wcześnie by to stwierdzić, w każdym razie jakość wykonania jest dobra, a cena prawie trzykrotnie niższa od Benelli. Według słów producenta, dwa egzemplarze strzelby Dual System zostały ekstremalnie przetestowane  przez policję (5 tys. strzałów nabojami 12 Magnum, – po 2,5 tys. kulą i grubym śrutem, z przerwami co 100 strzałów na ochłodzenie lufy i czyszczenie broni. W jednym egzemplarzu w połowie prób pękła iglica Nie doszło do uszkodzeń poważniejszych części. W ten sposób Derya dołączyła do elitarnego klubu nielicznych firm, produkujących strzelby dwufunkcyjne. Rzecz godna uwagi i powinna zainteresować nie tylko myśliwych ale i służby mundurowe.

Firma Uzkon przedstawiła tak liczną ilość nowych wariantów strzelb półautomatycznych i powtarzalnych, że trudno wręcz wszystkie opisać. Największą uwagę zwracają modele zbliżone wyglądem do broni wojskowej (M16 i M4). Potężne magazynki łukowe dużej pojemności (10 + 1 w kal. 12/76 Magnum), chwyty transportowe, szyny Picatinny – wszystko ma zainteresować i zachęcić strzelców. I oczywiście zachęca. Najwięcej śrutówek tego typu „łyka” rynek amerykański. Produkty Uzkonu są dobrą alternatywą dla rosyjskich strzelb samopowtarzalnych MP 153 i MP 155. Tureckie śrutówki są sporo lżejsze i lepiej wykonane. Jak dobrze poszukamy, znajdziemy w ofercie Uzkonu modele wyraźnie tańsze od rosyjskich (np. klasyczne wzory ZK 11 czy ZK 20). Część z nich ma w gwarancji niezawodne działanie przy amunicji z niską naważką śrutu  (24 i 28 g).  Rozebrałem te strzelby, obejrzałem lufy oraz mechanizmy gazowe i nie mam do nich większych uwag. Łoża z orzecha tureckiego są o klasę lepsze od osad rosyjskich.

Objawiła się na IWA nowa firma Tomahawk, ze strzelbami typu „pump action”. Wyróżniały się skrócone wzory ze sprężyną powrotną czółenka, zasilane z wymiennych magazynków pudełkowych.

Inna turecka firma, Bora Arms, przedstawiła kilka wariacji strzelb naśladujących wzornictwem AR 10. Myśliwi z tego kraju wciąż nie mogą nabywać broni kulowej o lufach gwintowanych i pewnie stąd taka popularność śrutówek zbliżonych do karabinów szturmowych.  „Upakowanie”  strzelb w bardzo atrakcyjne obudowy z tworzywa lub duralu poprawia wyniki  sprzedaży ale ceny takich zabawek są niemałe.

Khan pokazał nową odmianę strzelby to typu Slug, w pionowym układzie luf. Model był wcześniej znany jako A – Tac, teraz wprowadzono klasyczną osadę oraz usunięto dolne  szyny taktyczne.  Zamiast syntetyku mamy więc orzech turecki dobrej klasy. Lufy długości 508 mm w połączeniu z mechanicznymi przyrządami celowniczymi (oraz zwężeniami typu cylinder) zapewniają celne strzelanie brenekami do dystansu ok. 50 metrów. Jak ktoś chce, by jego Slug był bardziej uniwersalny, nie ma problemu. Khan oferuje ten model  także z czokami stałymi ¼ i ½. Pozwala to na skuteczny strzał śrutem do odległości ok. 35 metrów.  Sam blok luf typu Slug można nabyć oddzielnie – pasuje m.in. do standardowego boka K 200 lub K 226.

Widać że turecki Khan szykuje się do szybkiego wprowadzenia na rynek broni kulowej z lufami gwintowanymi. Model K100 to pojedynka łamana, zbliżona do modelu H & R  1871 czy brazylijskiego Rossi Wizard. Różnica jest niewielka – bezpiecznik przeniesiono z lewej na prawą stronę baskili. Na razie produkowana jest we wszystkich praktycznie kalibrach śrutowych, z 28/70 włącznie. Jedna z wersji oferowana jest nawet z kompletem czterech wymiennych luf (kal. 12; 20; 28 i .410). Po uzyskaniu pozwoleń na produkcję broni gwintowanej wystarczy wypuścić dodatkowe lufy kal. .223 Rem. i .308 Win. Niegłupie.

Nadlufka Khana o sygnaturze K226 zbiera u nas dobre opinie. Słusznie, bo lepszej strzelby z pionowym układem luf  w tej cenie   chyba nie ma. Jednak z całej produkcji Khana najlepiej podobają mi się samopowtarzalne „gęsiary” – Matrix Camo Kine – Sys, z zamkiem inercyjnym i lufami 760 mm. Strzelają one niezawodnie wszystkimi ładunkami, od sportowego 24 g do elaboracji Magnum, z naważką śrutu 53 g. Na kaczki i gęsi polecam zwłaszcza kamuflaż Mossy Oak Duck Blind, lepiej pasujący do naszych warunków od Mossy Oak Break Up.

Firma z Radomia – Pioneer Arms Corporation zasłynęła w USA dzięki ciężkiej, horyzontalnej strzelbie kurkowej kal. 12. Mało kto z naszych hunterów wiedział, że w Radomiu produkuje się nostalgiczne, piękne kurkówki. Broń sprawdziła się w konkurencjach CAS (Cowboy Action Shooting). Rzeczywiście, trudno znaleźć coś bardziej solidnego od tak ciężkiej „lupary”. Skrócone lufy robią wrażenie. Taka uliczna haubica tyle, że z lufami  660 – 710 mm sprawdziłaby się podczas łowów, obawiam się jednak reakcji naszych myśliwych na znaczną masę śrutówki. Cóż, jest to cena za solidność wykonania. Broń jest droga ale warta swojej ceny. Ta sama firma wytwarza PPS wz. 43 (Pistoliet Pulemiot Sudajewa) w wersji samopowtarzalnej. Przerobienie tego peemu na semi auto nie było wcale proste. Broń strzela już z zamka zamkniętego. PPS Radom podbił najpierw rynek amerykański, teraz będzie próbował trafić do serc naszych kolekcjonerów i strzelców sportowych. Dwie wersje, pod naboje 7,62 x 25 oraz  9 x 19 Para. Ta ostatnia sporo droższa, bo dochodzi nowa lufa. Pioneer wypuszcza także kilka samopowtarzalnych wersji AK kal. 7,62 x 39.

Savage zmodyfikował swój najtańszy model sztucera – Axis do wersji  Axis II. Różnica jest wyraźna – pojawił się regulowany spust typu AccuTrigger. Obie wersje są sprzedawane równolegle, przy czym Axis II jest sporo droższy.

Rossler dołączył właśnie do grona producentów sztucerów wyczynowych, przeznaczonych do strzelań długodystansowych. Broń o nazwie Target wyróżnia się świetnie zaprojektowana osadą ze sklejki, regulowaną kolbą oraz lufą grubą jak oś od wagonu. Na marginesie, odniosłem wrażenie, że w 2014 roku każda firma produkująca kulową broń długą postawiła sobie ambitne zadanie przedstawienia nowego karabinu snajperskiego lub matchowego, a przynajmniej varminta. Robią je już nawet te firmy, które nigdy wcześniej nie podejmowały tematu.  Czyżby wpływ niestabilnej sytuacji politycznej?

Producent pistoletu Caracal – firma z Abu Dhabi  także przedstawiła kilka wariantów niezłych  karabinów wyczynowych: CH 300 (w .300 WM i .338 LM) oraz CS308; CS 338 i CS50. Oznaczenia cyfrowe wskazują kaliber broni.

Rosyjski Griffin to sztucer z wymiennymi lufami kal. 223 Rem. i .308 Win. Broń ma też w ukompletowaniu wymienną lufę kalibru 20/76.  Innymi słowy trzy w jednym czyli coś co może wystarczyć myśliwemu na wszystkie typy polowań. Rzecz sama w sobie niczego sobie, tyle że pokazywany jest na targach od paru lat, a produkcji wielkoseryjnej wciąż nie widać…

Włoska Chiappa pokazała kapitalny karabinek dla strzelców sportowych: uproszczoną odmianę nieśmiertelnego M1. Zamiast kalibru .30 Carbine  popularny 9 x 19 Para. Zasilanie z wymiennych magazynków pudełkowych o pojemności 10 nabojów, osada drewniana (oryginalna, z zapasów) lub czarna, syntetyczna. Tej ostatniej nie polecam, bo jest brzydka. Łoże oczywiście za krótkie dla człowieka średniego lub wysokiego wzrostu. Celność z lufy długości 480 mm musi być dobra, zwłaszcza przy przyrządach celowniczych typu przeziernikowego. Idealna, niedroga broń na strzelnice. Chiappa zapowiedziała na przyszłość inne wersje kalibrowe, jest więc szansa, że broń zostanie opracowana także pod nieco silniejsze naboje.

Odmiana MFour w kalibrze .22 LR doczekała się wersji powtarzalnej (M 4 Bolt Action). Fajnie, tylko kto kupi małokalibrowy repetier udający karabin szturmowy?

Chiappa M6 to typowa broń przetrwania, zbudowana w układzie łamanej, spartańskiej nadlufki. Śrut na górze w kalibrze 20/76, lufa kulowa kal. .22 LR. W kolbie umieszczono zapasowe naboje. Taka sama broń o sygnaturze X Caliber ma lufę śrutową kal. 12/76. Bardzo ciekawie przedstawia się komplet skróconych luf wkładkowych (X – Caliber Set, w ośmiu kalibrach). Dzięki nim ta nietypowa kniejówka może przekształcić się w broń pod taki nabój, jakim aktualnie dysponujemy. Wkładki wykonano w kalibrach .380; 9 mm Para; .38/357 Magnum; .40 S & W; .44 Magnum; .45 ACP; .410/.45 Colt i 20/76. Do wyboru, do koloru. Pięknie, ale raczej dla miłośników survivalu. Myśliwym takiego zestawu po prostu nie zarejestrują.

Steyr – Mannlicher przedstawił wyczynowy model SSG w nowej, atrakcyjnej osadzie Carbon. Taka jest też pełna nazwa broni: SSG Carbon. Szarostalowy kolor tworzywa robi bardzo przyjemne wrażenie. Regulowana kolba dysponuje otworem na kciuk. Wybór kalibrów: .243 Win.; 308 Win.; .300 WM i .338 LM. Młoteczkowane lufy mają długość 600 – 690 mm. W ukompletowaniu jest dwójnóg wysokiej klasy.

Tikka pokazała nową odmianą popularnego sztucera T3 czyli T3 CTR. Broń oferowana jest w kalibrach .260 Rem. i .308 Win., z półciężką lufą długości 510 mm. Wylot lufy nagwintowany i zabezpieczony nakrętką. Osada – czarny syntetyk z nieco podniesionym policzkiem. Wymienny, stalowy magazyn o pojemności 10 nabojów. Całość dobrze wykonana, w sam raz dla ambitniejszych strzelców no i oczywiście służb ochrony prawa i porządku.

Ruger zaczął kompletować swój taniutki sztucer RAR (Ruger American Rifle) celownikiem optycznym Redfield, o parametrach 3 – 9 x 40. Jakość optyki jest nieco lepsza od chińskiej. Sam repetier doczekał się wersji ze stali nierdzewnej oraz odmiany skróconej (Compact), z lufą długości 460 mm. Zakres kalibrów: od .223 Rem. do 308 Win.

RUR to skrót od Ruger American Rimfire. Pod tą sygnaturą kryje się podobny karabinek powtarzalny ale pod naboje bocznego zapłonu (.22 LR; .22 Magnum i .17 HMR). Przyzwoicie wykonany, z lufami długości 460 i 560 mm.

Oferta sztucerów  jednostrzałowych No 1, z zamkiem blokowym wzbogaciła się o wersje  Light Sporter w kal. 280 Rem., Medium Sporter w 9,3 x 62;  Tropical w .450/.400 N.E 3”; RSI International w .257 Roberts i Varminter w .220 Swift.

Włoska Pietta wciąż nie może dokończyć prac nad sztucerem samopowtarzalnym Kronos. Już rok temu przedstawiła model studyjny ale nie wytrzymał on testów żywotności. Obecna wersja bardzo się różni od poprzedniej ale fabryka nadal nie jest z niej zadowolona. Uważa się, że myśliwski półautomat kulowy, np. kal. 8 x 57 JS czy 9,3 x 62 powinien wytrzymać nie mniej niż 1500 strzałów – do poważnych uszkodzeń części. Oczywiście zupełnie inne wymagania musi spełniać broń wojskowa. Tak więc Kronos na razie nie do kupienia.

Marlin w tym roku wypuścił  krótką, jubileuszową serię lewarów Model 336 C (Limited Edition), wyłącznie w kalibrze .30 – 30 Win. Sztucer jest znacznie lepiej wykończony od wersji standardowej. Mamy więc niewielki grawerunek i  świetnie naciętą kratkę na chwycie i szyjce kolby. Z lewej strony komory zamkowej umieszczony został znak Marlina – jeździec z bronią palną, wykonany  z 24 karatowego złota. Złocony jest także język spustowy. Oznaczenie serii limitowanej umieszczono na lufie sztucera. Sama lufa ma długość 508 mm i wykonana jest w technologii Micro – Groove.

Winchester także pokazał nowego lewara, Model 94 Take Down  (rozkładany do transportu, na dwie główne części). Kaliber – potężny, bo aż .450 Marlin. Lufa ma długość 610 mm, magazynek rurowy mieści 5 nabojów. Kolba typu angielskiego nie ma gumowego amortyzatora. Idę o zakład że w .450 Marlin bardzo by się przydał. Firma przedstawiła także odmianę samopowtarzalnej strzelby śrutowej SX3 kal. 12, sygnowanej nazwiskiem słynnego strzelca Raniero Testa. Z takiej śrutówki Testa trafił  9 rzutków w czasie… 1,1 sekundy. Cyrkowe umiejętności. Lufa broni ma 760 mm długości, magazyn rurowy mieści 11 nabojów. Broń waży 3,6 kg, baskila wykończona jest w charakterystycznym, jasno czerwonym kolorze.

Dwie nowe „pompki” Winchestera (SXP Field  i SXP Waterfowl) pochodzą z Turcji, tak samo zresztą jak pozostałe. Świadczy to tylko o dobrej jakości tureckich strzelb.

Co słychać w świecie optyki?

Jedna z firm chińskich wystawiła nowe, bardzo ciekawe celowniki optyczne, o parametrach 2,5 – 15 x 50 oraz 1 – 6 x 24. Przepuszczalność światła na całym układzie optycznym – ponad 90 %. Te  lunety, jako nieliczne z Chin mogą więc pracować także w warunkach księżycowej nocy.  Celowniki wyróżniało bardzo dobre wzornictwo, świetne siatki (z perfekcyjnym podświetlaniem centralnego punktu, umieszczonego w wolnej przestrzeni) oraz sprawny mechanizm regulacji paralaksy. Jestem pewien, iż seria ta nie ustępuje już optyce japońskiej i gdyby pojawiła się na naszym rynku  stworzyłaby silną konkurencję dla serii Titanium firmy Delty Optical. Tym bardziej, że cena zakupu lunet u producenta jest sporo niższa.

Delta wystawiła na IWA 2014 nowy celownik o parametrach 3 – 24 x 56,  z tubusem 34 mm. Niestety, siatki są skomplikowane i umieszczone w pierwszym planie. Myśliwi bardzo nie lubią gdy krzyż zwiększa rozmiary wraz z powiększeniem. Nie sądzę więc, by ta luneta zainteresowała naszych łowców. Wydaje się, iż lepiej przyjmie się model do pędzeń, o parametrach 1 – 5,8 x 24.

Kolejna firma chińska przedstawiła uniwersalną lunetę o parametrach 3 – 12 x 56. Niby nic nowego, właściwie standard. Dlaczego więc warto o tym napisać? Otóż nowy celownik dysponuje bardzo szerokim polem widzenia. Przy krotności 3 widzimy znacznie szerzej niż przez większość lunet z obiektywem 56 mm. Ba, widzimy lepiej niż przy konkurencyjnych wzorach o dolnej krotności 2,5 x. Pozwala to na pełne wykorzystanie tej optyki także przy strzelaniu do celu ruchomych. Celownik jest dobrze wykonany, niedrogi i sądzę, że przyjmie się w Polsce.  Ta sama firma produkuje zresztą całą serię nowych lunet „Wide Angle”, o parametrach 2,5 – 10 x 50; 1,5 – 6 x 42 i 1 – 4 x 24. Pole widzenia tej ostatniej jest naprawdę szokujące – grubo ponad 42 m/100 m. Proszę – wiele celowników z górnej półki nie może się tym poszczycić, a  chińczykom się udało.

Weaver w tym roku ostro zareagował na potrzeby łowców z naszego kontynentu. Pojawiła się nowa, bardzo ciekawa seria European. Cenowo optyka jest skrojona na kieszeń przeciętnego Kowalskiego (koszt zakupu poniżej 2 tys. złotych). Seria obejmuje pięć modeli lunet, o parametrach 3 – 12 x 56; 6 – 24 x 42 SF; 1 – 5 x 24; 3 – 15 x 56 (50) oraz 5 – 25 x 56 SF.  Większość dysponuje tubusem 30 mm i podświetlaniem siatki. Do wyboru są krzyże nr 4, Mil – dot oraz tarczowa odmiana Plexa. Design modeli wydaje się przyzwoity. Osobiście najbardziej przypadły mi do gustu celowniki 3 – 15 x 56 (50) oraz luneta do pędzeń (1 – 5 x 24). Optyka jest bardzo lekka i kompaktowa. Ogumowany mechanizm zmiany krotności  pracuje nad wyraz dobrze i poprawia design. Siatki są trawione na szkle, a centralny punkt w niemieckiej siatce nr 4 umieszczony jest tak jak lubię – w wolnej przestrzeni, a nie na przecięciu nitek. Poprawia to precyzję i komfort procesu celowania. Pierwsza partia lunet rozeszła się błyskawicznie po Europie.

Wielbiciele serii Weaver Tactical także mogą mieć powody do zadowolenia – na półki trafił bowiem chyba najlepszy (w całej historii firmy !)  celownik tej marki: 6 – 30 x 56 SF. Potężna luneta z mocnym tubusem 34 mm przeznaczona jest dla strzelców długodystansowych i snajperów. Jakość japońskiej produkcji – w tym wielokrotnie powlekanych soczewek jest naprawdę wybitna. Zwracają uwagę szerokie bębny regulacyjne z blokadami nastaw,  dobra siatka  dalmiercza oraz wytrzymałość obliczona na kaliber .50 BMG. Celownik mógłby stać w jednym szeregu z lunetami taktycznymi Kahles czy Schmidt & Bender, a jest  od nich prawie dwukrotnie tańszy.

Jeżeli już jesteśmy przy celownikach do strzelań długodystansowych, warto odnotować pojawienie się lunet taktycznych nowej firmy z Kanady:  Tangent – Theta, o parametrach 5 – 25 x 56 oraz 3 – 15 x 50. Ta ostatnia została wykonana w dwóch wariantach, z tubusami 34 i 30 mm. Jakość bezsprzecznie na poziomie S & B czy Zeissa, ceny niestety bardzo zbliżone. Ciężko będzie się przebić.

Japoński Vixen wystawił  celownik o parametrach 2,5 – 15 x 50. Dobra, precyzyjna robota, uniwersalne parametry, długa gwarancja producenta (30 lat!). Inne plusy to wysoka przepuszczalność światła (ponad 92 %) i kompaktowe gabaryty. W sumie niezła luneta do polowań nocnych, pod względem jasności lepsza od niemieckiego Doctera.

Świetne opinie zbiera też inny model Vixena; 6 – 24 x 58, który mimo dużych maksymalnych krotności nieźle sprawdza się podczas pełni, zmierzchu czy świtu.

Sightron przedstawił wreszcie celownik o parametrach 2,5 – 17,5 x 56. Luneta rodziła się w ostrych bólach, oczekiwano jej premiery od dobrych dwóch lat. Pojawiała się i znikała, widać konstrukcja była niedopracowana. Teraz jest, od razu w wersji taktycznej, z siatkami MOA – 3 i Mil – Hash. Ta ostatnia  znalazła zastosowanie także w nowej lunecie biegowej 1 – 7 x 24, należącej do serii S – Tac. Oba celowniki są bardzo dobre ale cenowo muszą rywalizować z IOR – em czy Docterem. Są droższe także  od Meopty i Vixena. Ta półka jest u nas dość silnie obsadzona, niełatwo będzie więc  sprostać konkurencji.

NightForce pokazał  lunetę o uniwersalnych parametrach 4 – 14 x 56 SHV, z siatkami IHR lub MOAR. Jakość jak zwykle u NightForce czyli bez najmniejszego zarzutu, a cena dość dobra – w każdym razie o ok. 25 % niższa od snajperskiej serii NXS.

Rumuński IOR pokazał celownik taktyczny 5,8 – 40 x 56. Mocny aż do przesady tylko ta masa… Trzeba dźwigać aż 1,27 kg! Siatka SHX, tylko  w pierwszym planie optycznym Zakres regulacji w obu płaszczyznach 100 MOA, tubus 40 mm.

Zeiss dołączył do klubu producentów dużych zoomów. Na baczną uwagę zasługują celowniki o parametrach 1,8 – 14 x 50 oraz 2,8 – 20 x 56. Pierwszy,  z maksymalnym polem widzenia rzędu 23 m/100 m nadaje się nawet na zbiorówki. Transmisja światła na soczewkach Schott HT przekracza 92 %.

Minox przestawił nowe linie taktyczne: ZP TAC ; ZE TAC i ZA HD TAC. Pierwszą reprezentują celowniki z tubusem 34 mm: ZP 8 (1 – 8 x 24) i  ZP5 (3 – 15 x 50  i  5 – 25 x 56). Niemiecka produkcja musi być dobra jakościowa. Mamy do wyboru kilka siatek: MR 10+, MR 10; AB – D; CCR czyli Complete Combat Reticle; MR 5; MR 2 i Mil – Dot.

Schmidt & Bender pokazał aż dziesięć nowych modeli. Na największą uwagę zasługuje luneta  3 – 27 x 56 High Power Digital. Dziewięciokrotny zoom, siatka balistyczna, dalmierz. Kombajn, nie celownik. S & B   5 – 20 x 50 PM II Ultra Short ECOS – 0 łączony jest z małym, zamkniętym kolimatorem, osadzonym nad lunetą. Dla snajperów jak znalazł ale i myśliwi (zwłaszcza z zasobniejszym portfelem) nie pogardzą.

Remington wystawił arcyciekawą nowinkę: system optoelektroniczny „2020 Digital Optic System”. Cóż to takiego? Otóż jest to celownik optyczny z wbudowanym dalmierzem balistycznym i wiatromierzem. Wszystko pracuje idealnie na dystansach do 500 yardów (457 metrów). Mamy trzy fazy namierzania i celowania (TTR – Tag, Track i React). System wskazuje dystans, silę i kierunek wiatru oraz określa dokładne miejsce celowania. Ponoć wszystko funkcjonuje bardzo szybko, wręcz doskonale. Gdzie więc jest haczyk? Ano jest. Remington 2020 montowany jest tylko i wyłącznie na trzech konkretnych modelach broni: powtarzalnych 700 Long Range kal. 30 – 06 i 700 SPS Tactical .308 Win. oraz samopowtarzalnym Bushmaster Varminter .223 Rem. Każdy z nich jest fabrycznie przystosowany do strzelania konkretnymi nabojami i pociskami. Po trzy alternatywy nabojowe – jedna tarczowa i dwie myśliwskie. Nic ponadto. Przykład: 700 Long Range .30 – 06 może pracować z  nabojami Remington Premier Match 10,9 g, Remington Core – Lokt Ultra Bonded (ciężki 11,7 g) lub Barnes TSX BT 10,9 g. Tylko przy tej amunicji system prawidłowo wyliczy trajektorię i wybierze miejsce trafienia.

Serbski Prvi Partizan robi świetną robotę dla kolekcjonerów, bo wznawia produkcję amunicji w rzadkich kalibrach. Mamy więc np. 8 x 33; 7,5 x 55 Swiss czy 7,5 x 54 French. W 2014 roku do oferty trafiły naboje kal. 45 – 70 Govt., z pociskiem SJFP o masie 26,25 g (405 gr). Elaboracja jest bardzo umiarkowana: Vo = 405 m/s; V100 = 342 m/s. Energia kinetyczna, relatywnie: 2152 i 1531 J. Dobra propozycja zwłaszcza dla tych, którzy dysponują starymi egzemplarzami broni, którym silne naważki mogą zaszkodzić. Cena amunicji jest sporo  niższa niż u Hornady. Partizan wprowadził też do oferty nabój kal. 9,3 x 74R, z pociskiem SP o masie 18,5 g. Vo = 690 m/s; V100 = 610 m/s. Energia, odpowiednio 4398 i 3434 J. Jest to najtańsza fabryczna elaboracja tego „królewskiego” kalibru.

Winchester wprowadził nowy pocisk monolityczny, wykonany z czystej miedzi, bez szkodliwego ołowiu. Power – Core dysponuje dużym wgłębieniem wierzchołkowym, sięgającym prawie do połowy długości pocisku. Wymuszone zgrzybkowanie zachodzi tylko do tego miejsca. Mamy do czynienia z pełnym zachowaniem masy w przeszkodzie. Naboje z  pociskiem Power – Core oferowane są w popularnych  kalibrach: .223 Rem.; .243 Win.; .270 Win.; 7 mm RM; .308 Win.; .30 – 06 i .300 WM.

Ta sama firma oferuje także pocisk dla zapalonych lisiarzy: VarmintX. Cechuje się on natychmiastową fragmentacją w tuszy. Sprawdzi się wtedy, gdy skórka z lisa czy jenota nie jest nam potrzebna.

Marek Czerwiński

 
Komentarze (13)

Napisane przez w kategorii Targi i wystawy

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Michał

    12 listopada 2014 o 14:29

    Bardzo ciekawy i inspirujący artykuł. Kwestia amerykańskiej broni jest marginalizowana w naszym kraju a szkoda bo jak widać mamy tu kilka ciekawych jednostek.
    Korzystając z okazji mam Panie Pułkowniku pytanie o sztucer Marlin X7 vh. w kalibrze 308 win. Jest to jednostka, którą jestem zainteresowany nie mogę jednak znaleźć nigdzie informacji na temat awaryjności modelu oraz wytrzymałości lufy. Czy jest Pan w stanie podzielić się swoją wiedzą w tej kwestii? A może również porównanie tego modelu z Tikką T3 varmint, która jest ponad dwa razy droższa. Z góry dziękuje.

     
    • mataczerw

      12 listopada 2014 o 14:55

      Dane dot. awaryjności są zbieżne z podstawowym modelem X7, który na rynku jest od kilku lat i zbiera dobre recenzje. Wady X7 VH to złe zbalansowanie (broń leci na wylot lufy) zbyt niski grzbiet kolby do strzelań z lunetą oraz nie najlepsza oksyda. Dwa pierwsze problemy pokonujemy bez kłopotów – poprzez dociążenie kolby np. żywicami epoksydowymi (wewnątrz jest dużo wolnej przestrzeni) i założenie ładownicy, pod którą wkładany warstwę filcu. Żywotność lufy w .308 Win. to ok. 3 tys. strzałów w bardzo dobrym skupieniu i kolejne 2 – 3 tys. w dobrym. W .223 Rem. trochę mniej. Dużo zależy od płaszcza pocisku, jego masy i kształtu etc. Tikka T 3 Varmint jest bronią lepszą ale i znacznie droższą. X7 VH to aktualnie najtańszy pełnowymiarowy varmint na rynku (ok. 2500 zł)

       
      • ~Michał

        13 listopada 2014 o 13:19

        Uprzejmie dziękuję za odpowiedź. Bazując na Pana testach oraz opinii wydaje mi się, że Marlin jest w tej chwili najlepszą pozycją na rynku wśród varmintów w cenie do 3 tys zł. Panie Pułkowniku, czy ma Pan może inne zdanie w tej kwestii lub czy według Pana, w tym przedziale cenowym możemy znaleźć inne sztucery, które będzie można z powodzeniem wykorzystać zarówno na polowaniu jak i strzelania tarczowego na większe odległości (bez zbędnego czekania na stygnięcie lufy :-) )

         
        • ~Marek Cz.

          13 listopada 2014 o 14:45

          Wydaje się, że w przedziale do 3 tys. zł X7 VH nie ma konkurencji /na naszym rynku/ wśród nowych varmintów. Są jeszcze semivarminty i light varminty ale one niespecjalnie nadają się do strzelania tarczowego na duże dystanse. Varminty tych dwóch lżejszych kategorii sprawdzają się raczej na łowach.

           
          • ~Michał

            17 listopada 2014 o 07:19

            Skąd opinia, że semivarminty czy też light varminty nie sprawdzą się przy strzelaniu na dalszą odległość (tzn do 500 m w moim przypadku bo u nas nie ma dłuższej strzelnicy)? Producenci opisują, że skupienie jest porównywalne do pełnego varmintu.
            Ponadto czy mógłby Pan wyrazić swoją opinię na temat wyboru idealnego ,według Pana oceny, sztucera, który z powodzeniem sprawdzi się zarówno na strzelnicy jak i na polowaniu w terenie leśno-górzystym. Osobiście rozważam zakup varminta ze względu na celność oraz wytrzymałość. W cenie tzw., budżetowej, jak wcześniej ustaliliśmy Marlin X7 VH nie ma konkurencji na naszym rynku. Ma on jednak dość długą lufę co może przeszkadzać przy podchodzie w lesie (nie wspominam już o braku zewnętrznego magazynka i przyspiesznika, no ale ta cena – coś za coś) Zainspirowany Pana relacją z IWY 2014 zacząłem brać również pod uwagę Mossberga MVP Patrol Thunder (308 win) Co prawda krótsza lufa = mniejsze skupienie przy dłuższych odległościach. Ale jak to by wyglądało przy dystansie 400-500 m (bo w lesie myślę że było by ok), oraz jak wygląda możliwość oddania większej ilości strzałów bez przegrzania lufy? Czy mógłby Pan również wypowiedzieć się w wyżej wzmiankowanych kwestiach. Z góry dziękuje

             
  2. ~Marek Cz.

    17 listopada 2014 o 17:44

    Lufa o grubości ok. 18 – 19 mm jest znacznie bardziej wrażliwa na przegrzanie niż ta o średnicy 22 mm. Wyjdzie to przy dłuższych seriach strzałów, np. większych niż 10 w krótkim czasie. Niektóre konkurencje długodystansowe polegają na oddawaniu nawet 15 – 20 strzałów w serii. M.in. dlatego semivarmint ustępuje klasycznym varmintom. Do tego dochodzą wibracje wylotu, mniejsze w bardziej sztywnej lufie. Na dystansie do 400 – 500 m różnic w skupieniu być nie musi. Niestety, nie próbowałem MVP Thunder Ranch na tej odległości i raczej nie będą miał możliwości wykonania takich testów – ta broń trafia do Polski bardzo rzadko.
    Na 300 m powinno być dobrze – wskazują to wyniki sprawdzeń z USA

     
    • ~Michał

      17 listopada 2014 o 18:19

      Dziękuje za odpowiedź. Bardzo cenna dla mnie są pańskie uwagi i doświadczenie. Czy jest według Pana jakaś jednostka broni (sztucer), która sprawdzi się zarówno na strzelnicy jak na polowaniu (głównie indywidualnym) i przy okazji będzie rozsądna cenowo? Oczywiście poza Marlinem x7 VH, o którym już mam wyrobioną, również dzięki Panu pozytywną opinię.

       
      • ~Marek Cz.

        22 listopada 2014 o 09:48

        Są Remingtony serii 700 (np. SPS Vamint czy SPS Tactical) kosztują 3 – 4 tys. zł.
        Jest także Savage 12 FV (ok. 3,6 tys. zł) ale to broń słabsza od Remingtona.

         
  3. ~Karol

    18 listopada 2014 o 06:27

    Witam Serdecznie!

    Panie Marku jestem na początku swojej przygody z myślistwem i planuje nabyć drugą jednostkę broni (mam repetiera w 30-06), która przede wszystkim dedykowana byłaby na polowania zbiorowe. Na poważnie rozważam zakup półautomatu kulowego, aczkolwiek trudno jest mi wybrać odpowiednią jednostkę w dobrej cenie. Czy mógłby Pan mi wskazać broń/model, która byłaby w rozsądnej cenie do jakości, przy jednoczesnym uwzględnieniu malej awaryjności. Z uwagi na fakt, że w łowisku, do którego mam dostęp, jest jeleń i dzik myślałem o kalibrach 300 Win. Mag lub też 9,3 *62. Idealnym dla mnie rozwiązaniem byłoby aby wskazany przez Pana półautomat był jednocześnie w varmincie, gdyż nie ukrywam, że strzelania na dalsze dystanse (oczywiście poza zbiorówkami) są mi bardzo bliskie.

    Pozdrawiam

     
    • mataczerw

      22 listopada 2014 o 09:36

      Niestety, sztucer samopowtarzalny na zbiorówkę (w kal. 9,3 x 62) który jednocześnie będzie varmintem to problem raczej nie do rozwiązania. Varmint półautomat w silnym kalibrze musi dużo ważyć i w związku z tym nie sprawdzi się podczas pędzeń. Może wyjściem byłby Tigr w kalibrze 9,3 x 64? Nie jest to varmint ale na 300 m strzela dość celnie. Niestety, zachodnia amunicja w tym kalibrze jest bardzo droga, a rosyjska myśliwska dość marna. Proszę pisać na mój mail: mataczerw@wp.pl lub dzwonić, możemy rozwinąć temat.

       
  4. ~Andrzej

    22 stycznia 2016 o 12:41

    Dzień dobry Panie Marku,
    jestem zagorzałym czytelnikiem Pańskich książek oraz felietonów. Mam do Pana prośbę. Szukam informacji na temat wytwórni broni ” Greifelt „. Interesuje się tą firmą , gdyż posiadam wykonany przez nią horyzontalny ekspres. Gdyby mógł Pan coś o tej firmie napisać, będę bardzo wdzięczny.
    Z góry dziękuję

     
    • mataczerw

      22 stycznia 2016 o 13:07

      Cała wiedza o tej firmie zawarta jest w wewnętrznym archiwum, mieszczącym się w Muzeum Broni w Suhl. Warto napisac do nich, myślę że powinni udostępnić wszelkie dane.

       
      • ~Andrzej

        23 stycznia 2016 o 10:14

        Dziękuję za informację.
        Pozdrawiam