RSS
 

M49, M49/57 i M56: pistolety maszynowe z Jugosławii

30 maj

W początkach 1941 roku Jugosławia zamówiła w USA 100 sztuk pistoletów maszynowych Thompson wz. 28 kalibru .45 ACP, razem z magazynkami bębnowymi na 50 nabojów. Koszt jednostkowy zakupionej broni wynosił  225 USD.  Była to pierwsza broń tego typu, która miała trafić na uzbrojenie armii. Niestety, peemy przybyły do Jugosławii dosłownie pięć dni przez jej kapitulacją (07.04.1941 r.) i w całości trafiły w ręce Niemców. Thompsony w Wehrmachcie oznaczono sygnaturą „Maschinenpistole MP 760 (j)”.

ZSRR aktywnie wspomagał ruch partyzancki Josipa Broz Tito, sprzedając mu znaczną liczbę peemów. Łącznie w okresie od 15 maja do 14 listopada 1944 roku bojownicy z NOVJ  (Narodowej Armii Wyzwolenia Jugosławii) otrzymali 5456 sztuk broni maszynowej, większość z nich stanowiły PPSZ wz. 41 ale nie brakowało PPS wz. 43 czy wcześniejszego modelu  PPD.

Po wizycie Tity w Moskwie,  we wrześniu 1944 roku podjęto decyzję o zwiększeniu dostaw uzbrojenia z ZSRR, na łączną sumę  72 mln USD. W ręce partyzantów trafiło kolejne 38.000 peemów. I w tym przypadku były to głównie PPSZ wz. 41. Wkrótce potem ZSRR udzieliło Jugosławii kredytu na sumę 78 mln dolarów. Dzięki temu do Jugosławii dotarło  następnych 71.257  pepesz.

Po II wojnie światowej armia Jugosławii  borykała się z nadmierną liczbą wzorów broni strzeleckiej. Prócz wymienionych peemów z ZRSS na uzbrojeniu było sporo zdobycznych modeli niemieckich (MP – 28, MP – 35, MP – 38, MP – 40 i MP – 41) angielskich Stenów czy włoskich odmian Beretty. Rodziło to trudności w zaopatrzeniu w amunicję czy części zamienne. Dla ułatwienia eksploatacji broni wydano instrukcje obsługi  tyczące MP – 40 i PPSZ wz. 41.

W październiku 1947 roku opracowano pierwszy pięcioletni plan rozwoju przemysłu obronnego i stoczniowego. Został on przyjęty w marcu 1948 roku.  Jednym z założeń planu było wprowadzenie do produkcji własnego pistoletu maszynowego pod sowiecki nabój 7,62 x 25 (adaptowany z niemieckiego 7,63 x 25 Mauser). Produkcję nowej broni miał podjąć zakład w Kragujewcu. Co ciekawe, zaplanowano bardzo dokładne ilości broni, jakie miały trafić w ręce wojska czy milicji. W roku 1949  równo 6 tys. sztuk, rok później 20 tys. sztuk. Ponad 48 tysięcy  własnych peemów wojsko miało dostać w 1951 roku. .

W międzyczasie (1948 r) doszło do „różnicy zdań” między Stalinem a Tito. Ten ostatni zwrócił się o pomoc wojskową do USA. Otrzymał ją na podstawie decyzji władz USA z grudnia 1950 roku. Ze Stanów Zjednoczonych do Jugosławii trafiło 34 tys. peemów Thompson M1A1 (ostatni, wojenny wzór)  kal. .45 ACP.

Ministerstwo Obrony wydało w tym czasie własną instrukcję obsługi Thompsona.

Od 1947 roku w fabryce w Kragujewcu prowadzono prace nad opracowaniem własnego pistoletu maszynowego, przy czym warto zaznaczyć, iż zespół projektowy nie posiadał żadnego doświadczenia w tym kierunku. Jedynie fabryczny rusznikarz Boris Maksimowicz w 1944 roku próbował  opracować parę modeli broni maszynowej, na bazie Stena Mk II. Do chwili obecnej przetrwał jeden egzemplarz takiego prototypu, oznaczony jako M.1944 r B2/M.B.M.  B2 oznacza drugi prototyp, zaś MBM „model Borisa Maksimowicza”.

W 1948 pracami nad nową bronią zajął się szef biura projektów fabryki Georgij Maticz (1911 – 89). Zdecydowano, iż broń będzie strzelać nabojem 7,62 x 25. Skorzystano z udanych rozwiązań, zastosowanych wcześniej w sowieckiej pepeszy czy włoskich peemach Beretta wz. 1938A i 38/42.. Prace koncepcyjne zakończono w 1949 roku, prototyp powstał rok później. zaś w maju 1951 roku wdrożono produkcję seryjną. Peem oznaczono jako „7,62 mm pistolet maszynowy wz. 1949 systemu Maticza” (7,62 automat M49). Do końca 1951 roku udało się wyprodukować 9307 sztuk broni, rok później prawie 25 tys. sztuk. W 1953 roku – do zakończeniu produkcji tego wzoru fabrykę opuściło kolejne 6891 egzemplarzy.

Peem działał na zasadzie odrzutu swobodnego zamka, z ryglowaniem lufy masą zamka. W wewnętrznej części komory zamkowej znajdował się zaokrąglony amortyzator z tworzywa, który ograniczał ruch zamka. Zamek można było wyjąć tylko po zdjęciu nakrętki umieszczonej na końcu komory zamkowej.

Mechanizm spustowo – uderzeniowy był praktycznie skopiowany z PPSZ wz. 41. Dla prowadzenia ognia ciągłego należało przesunąć w przód przełącznik, ulokowany wewnątrz kabłąka spustowego.

Bezpiecznik z kolei adaptowano z Beretty. Dwupozycyjny mechanizm kołkowy umieszczono nisko, dość daleko od kabłąka spustowego. Wciśnięcie go w lewą stronę zabezpieczało język spustowy.

Peem był zasilany z dwurzędowego magazynka łukowego o pojemności 32 nabojów. Magazyn wykonano z blachy stalowej.

Broń była stosunkowo prosta i tania w masowej produkcji. Tylko lufa i zamek wymagały precyzyjnej obróbki. Większość podzespołów stalowych wykonywano metodą tłoczenia. Osłona lufy miała liczne owalne otwory, mniejsze niż w peemie Szpagina. Celownik przerzutowy umożliwiał prowadzeni ognia na dystansach 100 i 200 metrów.  Muszka w osłonie tunelowej była dobrze zabezpieczona przed udarami.

Specyficznie ukształtowany hamulec wylotowy (koniec osłony wyprofilowano pod kątem i wprowadzono boczne, kuliste otwory) ograniczał podrzut lufy i gasił płomień.

Peem był wyposażony w  masywną, drewnianą  kolbę.

Rodzi się pytanie – dlaczego tak szybko wzór 1949 wycofano z masowej produkcji? Otóż w toku eksploatacji pojawiły się te same problemy, jak w sowieckim PPSZ. Ruch masywnego zamek zakłócał  proces celowania, zmniejszając celność zwłaszcza przy ogniu ciągłym. Przy silnym udarze (np. zeskakiwaniu z pojazdu) peem mógł  wystrzelić sam.

Doszły też inne kłopoty – ciężki zamek swobodny nadmiernie zwiększał masę całej broni. Gdy ograniczono jego ciężar masa pistoletu maszynowego oczywiście się zmniejszyła ale wzrosła szybkostrzelność.  Plastikowy amortyzator, który przyjmował na siebie uderzenie zamka szybko się zużywał, w rezultacie zamek rozbijał nakrętkę (pokrywę) zabezpieczającą wylot komory zamkowej. Zdarzało się, iż podczas strzelania owa kulista nakrętka wylatywała z broni, a za nią sam zamek. Było to możliwe głównie przy nieprawidłowym złożeniu broni, w szczególności złym osadzeniu stalowej nakrętki komory zamkowej.

Wady peemu próbowano wyeliminować już w 1951 roku. Kapitan Todor Cwieticz (1914 – 2004) opracował sprawnie działający amortyzator ograniczający uderzenie zamka. Amortyzator wz. 1951 zalecono wprowadzić we wszystkich egzemplarzach M49. Okazało się jednak, iż ten podzespół, choć bardzo skuteczny jest zbyt skomplikowany i przez to za drogi. Dlatego w 1957 roku  zwiększono masę zamka o 100 g oraz opracowano nową nakrętkę /pokrywę/ komory zamkowej, zintegrowaną z gumowym amortyzatorem Zmodyfikowany peem oznaczono jako wz. 1949/57. Produkcje broni wdrożono w Kragujewcu, w 1958 roku. Do roku 1961 fabrykę opuściło 35.687 egzemplarzy. Ulepszony pistolet maszynowy sprawował się znacznie lepiej, żołnierze narzekali jednak na wysoką szybkostrzelność.  Ponad 900 strzałów na minutę to nie byle co. Dochodziło do szybkiego zużycia amunicji  (na jednym magazynku tylko nieco ponad 2 sekundy ognia!) i przegrzewania się lufy. Same lufy nie były chromowane, co przyspieszało ich zużycie, zwłaszcza przy amunicji  ze spłonkami korodującymi.

Warto wiedzieć, iż Jugosławia w latach pięćdziesiątych negocjowała z Danią zakup licencji na produkcję peemu Madsen M50. Te rozmowy nie zakończyły się sukcesem. Jesienią 1960 roku próbowano skopiować Madsena, przy czym opracowano odmiany zarówno pod nabój 9 x 19 jak i 7,62 x 25. Badania poligonowe „własnych” Madsenów wykazały jednak dość słabą celność broni na dystansach powyżej 50 metrów.

Latem 1954 roku powołano komisję, która opracowała szczegółowe wymagania dotyczące nowego pistoletu maszynowego. Następnie rozpisano konkurs, w ramach którego przedstawiono kilka nowych konstrukcji. Komisja oceniała je w dn. 15.01 – 10.03.1956 roku. Najwyższa ocenę otrzymał peem kpt. Todora Cwieticza – tego samego, który opracował amortyzator do M49/57. Warto podkreślić, iż Cwieticz kilka lat wcześnie stworzył pierwsze prototypy tej broni. Wykonano nawet 11 próbnych egzemplarzy, które jako podarunki trafiły do rąk ważnych decydentów, w tym Josefa Broz Tito. Trzeba jednak pamiętać, iż  trwała wtedy produkcja M49  i nie było mowy o jego zamianie na inny model.

Nieco zmodyfikowany pistolet maszynowy Cwieticza oznaczono kodem „Artykuł 11”, po czym wykonano próbną partię 20 sztuk. Poddano je surowym testom poligonowym, także na żywotność. Próby wypadły pomyślnie i 20 grudnia 1956 roku peem pod nazwą :” 7,62 mm pistolet maszynowy wz. 1956 (7,62 mm automat M56) został przyjęty na uzbrojenie. Produkcję broni podjęto w styczniu 1960 roku, w zakładach Crvena Zastava w Kragujewcu. Do zakończenia produkcji w 1975 roku wypuszczono 88.889 egzemplarzy.

Od 1965 roku produkowano też odmianę w kalibrze 9 x 19. Broń pod popularny nabój 9 mm Luger trafiała głównie do Afryki i w inne „zapalne” rejony świata.  Peem oznaczano w tym przypadku  sygnaturą M1965.

Broń działała na zasadzie odrzutu swobodnego zamka (ryglowanie masą zamka). Strzelanie odbywało się z zamka otwartego.

Bezsprzecznie, M56 i M1965 przypominały zewnętrznie słynny niemiecki pistolet maszynowy MP – 40. Niektórzy eksperci twierdzą wręcz, iż M56 to nic innego jak MP – 40 tyle ze dostosowany do sowieckiego naboju 7,62 x 25. Nie jest to prawdą. Broń wyróżnia się szeregiem oryginalnych rozwiązań.

Niemiecki MP – 40 strzelał wyłącznie ogniem ciągłym, natomiast M56 miał przełącznik rodzaju ognia. Poprzeczny przełącznik umieszczono przed kabłąkiem spustowym, nieco wyżej od niego. Szybkostrzelność teoretyczna przy strzelaniu seriami wynosiła 600 strzałów na minutę (praktyczna ok. 90 strz./min). Dobrze wyszkolony strzelec był w stanie prowadzić ogień seriami po 2 pociski.

Rękojeść napinająca zamek pełniła także funkcję bezpiecznika. Celem blokady zamka w przednim lub tylnym położeniu należało obrócić główkę rękojeści o 90 stopni, w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Widoczny będzie wtedy napis UKOCENO (zabezpieczone). Jeśli obrócimy główkę o 90 stopni w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara dźwignia napinająca zostanie odblokowana – pojawi się napis OTKOCENO (odbezpieczone).

Warto nadmienić, iż M56 był dobrze zabezpieczony przed strzałem przypadkowym; znacznie lepiej niż wszystkie peemy wcześniej używane w Jugosławii.

Napinanie zamka w MP – 40 realizowano odciągnięciem rękojeści ulokowanej z lewej strony komory zamkowej, zaś w M56 z prawej. Broń była wyposażona w składaną w dół kolbę oraz uchwyt na bagnet (!). Generalnie, w bagnet. wyposażano bardzo niewiele peemów. Uniwersalny bagnet – nóż opracował sam Cwieticz, ale ostatecznie przyjęto tańszą, uproszczoną wersję.

M56 zasilany był z wymiennego, dwurzędowego magazynka łukowego o pojemności 30 nabojów. Nie był on zamienny z magazynkiem do M49/57.

Wszystkie elementy wykonane z czarnego tworzywa sztucznego zamawiano w we Włoszech, w jednej z fabryk samochodowych. Dlaczego? Zakłady w Kragujewcu nie oswoiły w owym czasie procesu odlewu polimerów.

Dane techniczne peemów:

Parametr/Model broni M49/57 M56
Kaliber, nabój 7,62 x 25 7,62 x 25
Długość lufy, mm, ilość bruzd 270, cztery bruzdy prawoskrętne 250, cztery bruzdy prawoskrętne
Długość całkowita, mm 866 640/865
Masa, kg (bez magazynka/z magazynkiem) 3,84/4,45 3,06/3,46 /masa z bagnetem/
Szybkostrzelność przy ogniu ciągłym, strz./min. 900 600
Prędkość początkowa pocisku, m/s 522 500
Magazynek (typ, pojemność) Łukowy, 32 naboje (do broni pasuje bęben od PPSZ, na 71 nabojów Łukowy, na 30 nabojów
Ogień celowany, m 100 i 200 100 i 200
Maksymalny zasięg skuteczny, m 400 300

Przyglądając się M49/57 i M56 łatwo zauważyć zafascynowanie ich konstruktorów dwiema słynnymi konstrukcjami: sowiecką „pepeszą” i niemieckim MP – 40. Bardziej udany i lżejszy ukazał się peem M56, nazywany często (zupełnie niesłusznie) „serbskim schmeisserem”.

Po wprowadzeniu w Jugosławii pochodnych automatu Kałasznikowa pojawił się odpowiednik pistoletu maszynowego ale  pod nabój pośredni  kalibru 7,62 x 39. Oznaczono go sygnaturą M92.

W zasadzie była to cięższa odmiana sowieckiego AKSU kal. 5,45 x 39, tyle że strzelająca mocniejszym nabojem. Skrócenie lufy do 254 mm zapewniło broni portatywność i składność ale zwiększyły się huk, płomień wylotowy i podmuch. Ich wygaszenie wymagało wprowadzania efektywnego hamulca wylotowego. Subkarabinek ze złożoną kolbą ma tylko 540 mm długości (i 800 mm z rozłożoną). Ogień skuteczny można prowadzić na dystansach zbliżonych do 200 metrów. M92 jest wciąż produkowany i cieszy się dobrą opinią.

Kolekcjonerzy nie mają większych problemów, by zdobyć opisaną broń – jest ona dostępna także na naszym rynku, w wersjach samopowtarzalnych. Przy strzelaniu z peemów warto używać nowszej amunicji – stare zapasy nabojów kal. 7,62 x 25,  często pochodzące jeszcze z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku dają dużą ilość niewypałów. Mogą także zdarzać się pęknięcia skorodowanych łusek, zwłaszcza stalowych. Dla bezpieczeństwa warto wydać trochę więcej grosza i kupić nową amunicję, np. czeską czy serbską.

M49/57 jest konstrukcją bardzo odporną mechanicznie, więcej – „idiotoodporną”. Podczas prowadzenia ognia z tej broni na jednej z naszych strzelnic, doszło do pomyłki – załadowania magazynka amunicją kalibru 9 x 19 (zamiast 7,62 x 25). Nabój został wprowadzony do komory i odpalony, a strzelec zwrócił uwagę na słabszy huk wystrzału. Okazało się, że pocisk kalibru 9 mm utkwił w okolicach stożka przejściowego lufy. Został błyskawicznie wybity wyciorem. Magazynek załadowano właściwymi nabojami i strzelanie kontynuowano.

Marek Czerwiński

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Broń

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Piotr Lewandowski

    19 lipca 2017 o 08:52

    Świetny artykuł szczególnie że nic nie można znaleźć na temat tej broni w internecie. Mam prośbę gdyż jestem od niedawna posiadaczem tej broni i należę do Łódzkiego Stowarzyszenia Miłośników Broni czy była y możliwość wykorzystania fragmentu Pana artykuł na temat M49/57 na naszej stronie? oczywiście z podaniem źródła informacji. Zostałby uzupełniony o dane techniczne oraz sposoby rozkładania i składania brani , instrukcje obsługi itp dodatki. Pozdrawiam Piotr

     
    • mataczerw

      19 lipca 2017 o 10:28

      Proszę bardzo, z podaniem żródła.

       
  2. ~Piotr Lewandowski

    22 lipca 2017 o 16:23

    Oczywiście zostanie podany adres tej strony jako źródło :)